Update Co nowego ::

agatinka DODANO: 20.11.2017 - poprzedni rok
Polubiono: 1x

Nie wiem od czego zacząć, miałabym tyle do przekazania, zwłaszcza że to nie jest typowa dieta dla konkretnej osoby a ja nie jestem dietetykiem. Pozyskałam wiedzę z konkretnych żródeł i wciąż ją zgłębiam i "testuję" na sobie. Na mnie działa, zwłaszcza odstawienie glutenu (i nie jest to chwilowa moda). Żeby stosować się do konkretnych zasad, powinno się zgłębić wiedzę na ten temat, ale to może później, jeśli nadal będziesz zaintereresowany. Teraz do rzeczy: Choroby z autoagresji W normalnych warunkach organizm wytwarza przeciwciała przeciwko antygenom wnikającym z zewnątrz. W chorobach z autoagresji mamy do czynienia z agresją komórek systemu odpornościowego skierowaną przeciwko komórkom własnego organizmu, których receptory powierzchniowe – antygeny zgodności tkankowej – wykazują cechy antygenu, czyli obcego białka. Przyczyną zmiany cech antygenów zgodności tkankowej komórek jest przyłączenie się do ich receptorów powierzchniowych wolnych lektyn – antygenów wnikających do organizmu z zewnątrz, najczęściej przez nadżerki nabłonka jelitowego. Nie mogąc ich rozpoznać jako swoich, system odpornościowy własne komórki traktuje jako antygeny i je niszczy. Tę sytuację nazwano chorobą z autoagresji (chorobą autoimmunologiczną). Lektyny do receptorów powierzchniowych komórek nie przyłączają się na zasadzie przypadku, lecz kierują się podobieństwem pewnych cech, zwanym powinowactwem tkankowym. Z tego też powodu choroby z autoagresji dotyczą poszczególnych tkanek. Choroby z autoagresji rozwijają się latami, a wykryć je można dopiero wtedy, gdy agresja systemu odpornościowego, wymierzona przeciwko komórkom własnego organizmu, poczyni spustoszenie wpływające na upośledzenie tkanki, czyli jest już zaawansowana, więc jej leczenie jest bardzo utrudnione, jeśli w ogóle możliwe.

Reumatyzm 

W dawniejszych czasach ból kości i stawów nazywany był reumatyzmem. Obecnie tej nazwy używa się tylko potocznie, bowiem trwające przeszło 100 lat badania naukowe pozwoliły ustalić, że jest to ponad 200 chorób, które, prócz bólu kości i stawów, łączy jeszcze jedno – wszystkie są chorobami z autoagresji systemu odpornościowego. Do tej grupy zalicza się różne choroby, jak reumatoidalne zapalenie stawów (dawniej zwane gośćcem lub artretyzmem), choroby zwyrodnieniowe stawów oraz kręgosłupa. Taki podział wprowadzili naukowcy, i każdą z tych chorób opisują oddzielnie, jako osobną jednostkę chorobową, natomiast z punktu widzenia chorego – ból to ból, i na dobrą sprawę nic nie stoi na przeszkodzie, by bóle kości i stawów nazywać reumatyzmem. Zwłaszcza że wszystkie choroby o charakterze autoagresji leczy się w ten sam sposób, czyli poprzez usunięcie ich przyczyny, którą są wyłomy w nabłonku jelitowym, bowiem to właśnie przez owe wyłomy wnikają z przewodu pokarmowego do organizmu lektyny prowokujące system odpornościowy do autoagresji, czyli zwrócenia się przeciwko komórkom własnego organizmu

Dieta prozdrowotna

Fundamentalnym warunkiem zdrowia jest wdrożenie zasad zdrowego odżywiania zapewniających dostarczenie organizmowi przeszło 60 substancji odżywczych, występujących w ośmiu wyraźnie wyróżniających się grupach: Kwasy nukleinowe, Białka – 18 aminokwasów, z czego połowa to aminokwasy egzogenne, których ludzki organizm nie wytwarza, więc muszą być systematycznie dostarczane z pożywieniem. Tłuszcze – nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe, wśród których znajdują się kwasy tłuszczowe omega-3 mające właściwości podobne do witamin, więc ich niedobór wywołuje specyficzne objawy niedoboru. Cukry – węglowodany, które ludzki przewód pokarmowy może strawić do postaci cukrów prostych (glukozy albo fruktozy). Witaminy – 13 substancji niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu, których niedobór wywołuje specyficzne objawy niedoboru. Substancje witaminopodobne (fitoestrogeny, flawonoidy, fitosterole, amigdalina, zwana witaminą B17, kwas pangamowy, zwany witaminą B15) – grupy substancji w działaniu podobne do witamin, których niedobór nie wywołuje specyficznych objawów niedoboru, ale są korzystne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, szczególnie systemu odpornościowego. Organiczne sole mineralne – 22 minerały w postaci przyswajalnych jonów, których niedobór wywołuje specyficzne objawy niedoboru. Błonnik – rozpuszczalny w wodzie (pektyna) i nierozpuszczalny w wodzie (celuloza): dwa rodzaje węglowodanów niestrawnych dla ludzkiego przewodu pokarmowego. Woda – niezbędna do życia ciecz tworząca płyny ustrojowe. Wbrew obiegowej opinii, człowiek nie składa się z tego, co zjada. Ludzki organizm składa się z tego, co wchłania, gdyż sporą część zjedzonego posiłku po prostu wydalamy ze stolcem. Toteż, choć jest to warunek sine qua non zdrowia, prawidłowe odżywianie nie gwarantuje, że organizm z pożywienia pozyska wszystkie potrzebne substancje, zaś niepotrzebne nie wnikną doń w sposób niekontrolowany, lecz zostaną wydalone jako stolec. Zależy to od sprawności przewodu pokarmowego, którego zadaniem jest trawienie zjedzonego posiłku, czyli rozkład na proste substancje chemiczne przy użyciu soków i enzymów trawiennych, gdyż tylko w tej postaci składniki pokarmowe (po wchłonięciu) mogą być przez organizm przyswojone, tj. wykorzystane na potrzeby metabolizmu. W tej sytuacji, gdy organizm wchłania tylko potrzebne mu substancje, a pozostałe – zbędne i szkodliwe wydala, nie musimy poszukiwać nieistniejącej już zdrowej żywności. Możemy odżywiać się normalnie – żywnością dostępną dla ogółu, a nie garstki wybrańców uprawiających własne pola, hodujących zwierzęta, lub bogaczy mających środki finansowe na zakup takiej żywności. Nie można też pominąć jeszcze jednej istotnej funkcji przewodu pokarmowego, a mianowicie hodowli bakterii symbiotycznych zasiedlających środowisko jelita grubego, które z błonnika pokarmowego produkują wszystkie witaminy, prócz witaminy C. Nieprawidłowe odżywianie oparte na produktach oczyszczonych z błonnika stwarza w jelicie grubym warunki nieprzyjazne dla bakterii symbiotycznych. Także zażywanie antybiotyków przeciwbakteryjnych powoduje wyniszczenie tych bakterii. Wówczas wytwarza się środowisko przyjazne dla odpornych na antybiotyki przeciwbakteryjne drożdżaków Candida albicans, które preferują podłoże bogate w cukry proste, pozbawione błonnika, szczególnie celulozy. Zdominowanie środowiska jelita grubego przez drożdżaki nazywa się drożdżycą jelita grubego. Jest to stan, w którym ilość drożdżaków zasiedlających masy kałowe jest tak duża, że zużywają wszystkie cukry proste na własne potrzeby, nie dopuszczając tym sposobem do odrodzenia się prawidłowej flory bakteryjnej jelita grubego, nawet przy dostatecznej podaży błonnika w pożywieniu. Ten stan rzeczy jest niekorzystny nie tylko dlatego, że drożdżaki jako drożdże, powodując fermentację alkoholową cukrów, wywołują wzdęcia i spowodowane nimi „wciskanie” gazów przez ściany jelita, a zatem przyczyniają się do wzrostu toksemii organizmu, ale także dlatego, że niedobór witamin produkowanych przez bakterie symbiotyczne wpływa na powstawanie w organizmie komórek nie w pełni wykształconych; podatnych na infekcje pasożytami, głównie grzybem-pasożytem Candida albicans. Żadnym rozwiązaniem problemu nie jest tak zwana suplementacja probiotykami zawierającymi bakterie probiotyczne, które jako twory sztuczne, wyprodukowane w fabryce probiotyków, nie są w stanie przetrwać w naturalnych warunkach jelita grubego, nie mówiąc już o konkurowaniu z doskonale przystosowanymi doń drożdżakami Candida albicans, zaś konieczność długotrwałego podawania owych probiotyków najlepiej potwierdza fakt, że jest to działanie doraźne. A przecież w naszym interesie leży stworzenie bakteriom symbiotycznym dogodnych warunków do zasiedlenia jelita grubego będącego ich naturalnym środowiskiem. By przerwać ten zaklęty krąg, należy radykalnie ograniczyć ilość drożdżaków zasiedlających jelito grube. Można to uzyskać metodą medyczną stosując antybiotyki czy inne środki grzybobójcze, ale ze względu na poważne skutki uboczne, metoda ta nie jest godna polecenia. O wiele skuteczniejsze jest zagłodzenie drożdżaków dzięki zastosowaniu rozumnej diety – takiej, która nam zaszkodzi jak najmniej, zaś efekty pozytywne będą jak największe.

Dieta

Etap pierwszy diety 

Przede wszystkim w czasie trwania diety nie można jeść produktów, o których wiemy, że ewidentnie nam szkodzą, nawet jeśli figurują w wykazie produktów dozwolonych w którymś z jej etapów. W etapie pierwszym nie można jeść: owoców, wszelkich produktów mącznych (ze względu na nietolerancję glutenu , zwykle towarzyszącą drożdżycy jelita grubego), ziemniaków. Z warzyw nie można jeść: pomidorów, czerwonej rzodkwi, czerwonej cebuli i czerwonej papryki, długo gotowanej marchwi i długo gotowanych czerwonych buraków. Nie można jeść kukurydzy i grzybów (oprócz pieczarek). Ponadto należy wykluczyć cukier oraz miód. Można jeść produkty zwierzęce: wszystkie gatunki mięsa i ryb, ale w postaci przyrządzonych w domu świeżych potraw, smalec, z produktów mlecznych tylko masło i tłustą śmietanę, jajka, najlepiej chowu gospodarskiego (od szczęśliwych kur), a jeśli nie ma możliwości ich nabycia, to mogą być także jajka kupowane w sklepie, prócz tych oznaczonych „3” – pochodzących z wynaturzonego chowu klatkowego, których raczej należy unikać. Jako dodatek do produktów mięsnych można jeść dwa rodzaje kasz – gryczaną i jaglaną. 

Można też jeść całe bogactwo warzyw: botwinę, brokuły, brukiew, brukselkę, buraki czerwone surowe, bób, cebulę (prócz czerwonej), chrzan (najlepiej surowy jako korzeń, ale może też być tarty, konserwowany), czosnek (jeśli nam nie szkodzi i mamy nań ochotę), dynię (wszystkie gatunki – kabaczki, patisony, cukinię), fasolkę szparagową, kalafiory, kalarepę, kapustę (różne gatunki, także kiszoną), karczochy, lebiodę, marchew surową, ogórki (także kiszone), paprykę (oprócz czerwonej), pietruszkę, pokrzywę, por, rzepę czarną, rzodkiew białą, rzeżuchę, seler, szparagi, szczypior, szpinak, zieloną sałatę, zielony groszek. Osoby odczuwające niestrawności po zjedzeniu surowych warzyw powinny na początku jeść warzywa gotowane, następnie gotowane z blanszowanymi* (w dowolnej proporcji), następnie blanszowane z surowymi, a w końcu surowe. Z grzybów można jeść tylko pieczarki. Można też używać musztardę oraz ostre przyprawy, prócz sproszkowanej czerwonej papryki (np. przyprawy zwanej chili). Można pić słabą kawę parzoną i czarną herbatę, ale bez cukru. Produktami ułatwiającymi bakteriom symbiotycznym zasiedlenie środowiska jelita grubego są kiszona kapusta oraz koktajl błonnikowy. Dlatego w trakcie diety, a także w ogóle należy często, nawet codziennie jeść surówkę z dodatkiem kiszonej kapusty oraz wypijać 1-3 koktajle błonnikowe, w zależności od indywidualnego zapotrzebowania organizmu. Ograniczenie substancji odżywczych dla drożdżaków jest równocześnie ograniczeniem tych substancji dla nas, toteż cała sztuka polega na tym, by po zagłodzeniu drożdżaka nie okazało się, że przy okazji osłabiliśmy własną odporność. Dlatego pierwszy etap diety powinien trwać tylko tak długo, jak to jest konieczne do osiągnięcia równowagi drobnoustrojów jelita grubego, czyli 3 tygodnie. * Blanszowane to inaczej sparzone. Celem blanszowania jest uzyskanie produktu roślinnego mającego właściwości pośrednie między surowym a ugotowanym, przy ograniczeniu strat witamin i minerałów, nieuniknionych w przypadku gotowania. Dla przykładu: blanszowanie cebuli polega na pokrojeniu jej w plasterki, umieszczeniu w durszlaku i zalaniu najpierw wrzątkiem, a zaraz potem zimną wodą.

Etap drugi diety 

Drugi etap to sukcesywne włączanie zakazanych w pierwszym etapie warzyw i owoców, które wprowadzamy pojedynczo zwracając uwagę na reakcję organizmu, by zorientować się, czy wprowadzane warzywa lub owoce nie wywołują u nas niestrawności albo reakcji uczuleniowej. Jeśli okaże się, że któryś z wprowadzanych produktów żywnościowych nam nie służy, to po prostu wykluczamy go z naszego jadłospisu na pewien czas (miesiąc, dwa), po czym ponawiamy próbę jego wdrożenia. W etapie drugim można jeść: różne gatunki grochu i fasoli, kukurydzę, ziemniaki ugotowane w mundurkach i pieczone, a z owoców: jabłka, gruszki, agrest, brzoskwinie. Z orzechów w drugim etapie wprowadzamy migdały i orzechy laskowe. Możemy już użyć miodu do słodzenia koktajlu błonnikowego, a także bananów do jego sporządzenia. Można już wypić nieco mocniejszą kawę z dodatkiem niewielkiej ilości miodu bądź cukru. Z produktów zwierzęcych w drugim etapie można jeść żółte sery - edamski i gouda, serwatkowy ser ricotta, a także sery śmietankowe. Trzeba zaznaczyć, że sery nie są najlepszym pożywieniem dla ludzi (zarówno chorych, jak i zdrowych), więc jako pokarm są dopuszczone tylko warunkowo – jeden raz w tygodniu. Zamiast terminu, wyznacznikiem zakończenia etapu drugiego jest ujemny wynik testu buraczkowego świadczący o uszczelnieniu nabłonka jelitowego.

Test buraczkowy W celu przeprowadzenia testu należy wypić 50 ml świeżego soku z czerwonego buraka, nie prędzej niż dwie, trzy godziny po posiłku, a po czterech godzinach (lub później) sprawdzić kolor moczu. Wynik pozytywny testu (gdy mocz jest zabarwiony na czerwono) świadczy o istnieniu całych tysięcy mikroskopijnej wielkości wyrw w nabłonku jelitowym, zwanych nadżerkami. Potocznie ten stan rzeczy nazywamy nieszczelnością jelit, co odpowiada rzeczywistości i daje wyobrażenie o tym, co jeszcze, prócz soku z buraka, wnika tą drogą do naszego organizmu

Etap trzeci diety 

Etap trzeci rozpoczynamy po uzyskaniu negatywnego wyniku testu buraczkowego. W etapie tym do diety wprowadzamy owoce i warzywa szczególnie często wywołujące gwałtowne reakcje w zetknięciu się z systemem odpornościowym w nadżerkach przewodu pokarmowego, przez co utrudniają, a często wręcz uniemożliwiają ich ostateczne wygojenie, co ma istotny wpływ na brak postępu w procesie zdrowienia. Z tego względu należy zwrócić baczną uwagę na reakcję organizmu przy wprowadzaniu takich produktów, jak: pomidory i ich przetwory – suszone, ketchup, sosy, przeciery, truskawki, poziomki, maliny, porzeczki, aronia, czereśnie, wiśnie, śliwki, pomarańcze, mandarynki, czerwone grejpfruty, arbuzy, czerwona papryka i jej przetwory, np. mielona papryka jako przyprawa zwana chili, czerwona rzodkiew i czerwona cebula. Można jeść gotowaną marchew i buraki oraz gotowane obrane ziemniaki, ale w rozsądnych ilościach. Można jeść orzechy włoskie, ziemne i pistacje, a także wszystkie grzyby (oczywiście prócz trujących). Można sobie raz w tygodniu pozwolić na twaróg, a także sery z fermentacji bakteryjnej lub pleśniowe, jak: brie, blue-blue, brick, camembert, ementaler, gorgonzola, gruyere, limburger, muenster, port la salut, rocquefort, stilton, swiss, itp. Można już wypić czarną herbatę lub kawę słodzone cukrem lub miodem, jeśli ktoś takie właśnie lubi. Można też jeść prawdziwą czekoladę, tj. zawierającą min. 70% kakao, oczywiście w rozsądnych ilościach.

Trzy etapy diety

Trzy etapy diety średnio powinny trwać 6 miesięcy – u jednych krócej (np. 3 miesiące), u innych dłużej (np. 9 miesięcy), w zależności od procesu wdrażania produktów w etapach drugim i trzecim. W gruncie rzeczy, każda dieta polega na ilościowym i jakościowym ograniczeniu substancji odżywczych, więc na dłuższą metę taki sposób odżywiania jest po prostu szkodliwy. A zatem dieta nie powinna być celem samym w sobie, a jedynie w miarę krótkim incydentem na drodze do zdrowia. Prawidłowym sposobem odżywiania się człowieka, potomka paleolitycznego myśliwego-zbieracza, jest mięso zrównoważone surówkami, urozmaicone jajkami, orzechami, owocami, grzybami i innymi darami natury, natomiast do jedzenia produktów przetworzonych przez przemysł spożywczy ani nasz przewód pokarmowy, ani organizm jako całość ewolucyjnie przystosowane nie są.

Gluten

Groźna lektyna pokarmowa Gluten jest białkiem roślinnym występującym w ziarnach czterech zbóż – pszenicy, żyta, owsa i jęczmienia. Jego charakterystyczną właściwością jest kleistość wykorzystywana do sklejania skrobi przy wyrabianiu ciasta do produkcji makaronu, klusek, a także wszelkiego rodzaju wypieków. Bez glutenu mąka nie klei się, więc do pieczywa bezglutenowego dodawane są inne kleje, najczęściej gumy – guar, arabska, karaya, gellan czy inne „wynalazki” pomiędzy E400 a E421. Biały, ciastowaty osad nazębny jest sklejany właśnie przez gluten. Mamy więc jako takie wyobrażenie o jego kleistych właściwościach, ale by zobaczyć czysty gluten, należy mąkę glutenową zmieszać z niewielką ilością wody. Powstałą w ten sposób masę należy ugniatać i moczyć w wodzie, by wypłukać zeń skrobię. Pozostaje sprężysta, gumowata, biaława masa. Jest to niemal czysty gluten. Podobne zjawisko zachodzi, gdy żujemy dojrzałe (najlepiej świeże, prosto z kłosa) ziarno zbóż. Po pewnym czasie z żutej masy wypłukuje się skrobia, a po usunięciu otrębów pozostaje gluten posiadający cechy typowej gumy do żucia. Więźniowie, mając sporo czasu i niewiele materiału rzeźbiarskiego, żują więzienny czarny razowiec, by wypłukać zeń skrobię i błonnik, dzięki czemu uzyskują czysty gluten, z którego wykonują rozmaite figurki. Po wysuszeniu uzyskują one bardzo dobre właściwości mechaniczne – można nimi rzucać i nie odkształcają się, nie pękają, lecz odbijają się, jakby były z gumy. Taki jest gluten. Ze zdrowotnego punktu widzenia, gluten nie przejawia żadnych pozytywnych cech, za to negatywnych ma sporo. Przede wszystkim skleja skrobię i błonnik w nierozpuszczalne, a zatem niestrawne grudki, które po dotarciu do jelita grubego zbijają się w duże, zwarte grudy powodujące zatwardzenie stolca. U osób uczulonych na gluten, wskutek podrażnienia nabłonka w strefie wchłaniania, następuje prawidłowa (sic) reakcja obronna organizmu w postaci przyspieszonej perystaltyki, przez co częściowo strawiona masa pokarmowa (zanim zostanie wchłonięta i odwodniona) dociera do jelita grubego, gdzie stanowi raj dla drożdżaków preferujących takie właśnie podłoże – półpłynne, bogate w cukry proste (ze strawionej skrobi), które na drodze fermentacji przerabiają na alkohol. Stąd właśnie charakterystyczny stolec – na początku twardy, jakby zaczopowany, za którym pojawia się wodnista, brązowa, cuchnąca biegunka, jako jeden z opisanych na początku rozdziału objawów drożdżycy jelita grubego, na który składają się dwie przyczyny, ale w każdej z nich najważniejszą rolę odgrywa ten sam czynnik – gluten pokarmowy. Jak niekorzystny wpływ ma gluten na śluzówkę przewodu pokarmowego może świadczyć fakt, że hemoroidy bardzo trudno jest wygoić osobom jedzącym pokarmy glutenowe, natomiast po wyeliminowaniu z pożywienia glutenu – ustępują one samoistnie. Trzeba wiedzieć, że gluten nigdy nie wchodził w skład pożywienia naszych praprzodków myśliwych-zbieraczy. Jako pożywienie człowieka, gluten pojawił się dopiero po wynalezieniu rolnictwa, czyli zaledwie 7 tysięcy lat temu. To po pierwsze, a ponadto – przez te siedem tysięcy lat ludzie jedli zupełnie inne produkty z mąki glutenowej, ponieważ uprawiali zupełnie inne odmiany zbóż, niż te, z którymi mamy do czynienia obecnie, od kiedy, w wyniku krzyżówek i zabiegów na materiale genetycznym zbóż, powstały wysokowydajne odmiany charakteryzujące się zawartością glutenu na skalę niewystępującą w naturze. Jeśli dodamy do tego nadmierne oczyszczanie mąki produkowanej na masową skalę, w celu wydłużenia jej przydatności do spożycia, spulchniacze, polepszacze i inne niecne zabiegi stosowane w piekarniach, to dochodzimy do wniosku, że obecnie nasz chleb powszedni stał się niezłą trucizną. Gluten jako białko (lektyna pokarmowa) zawiera obcy dla naszego organizmu kod genetyczny. Nie jest to żadną wadą, gdy gluten przebywa w przewodzie pokarmowym, ale jeśli wniknie przez nadżerki w nabłonku jelitowym i zetknie się z systemem odpornościowym, to jako antygen prowokuje odpowiedź immunologiczną. I niekoniecznie musi to być postać klasyczna celiakii dotykająca 1% populacji, bowiem nietolerancja glutenu dotyczy przeszło 50% ludzi i może objawiać się w czterech postaciach: Postać klasyczna (pełnoobjawowa) zwana celiakią, w której występują wszystkie cechy tej choroby – zanik kosmków jelitowych oraz wzdęty brzuch i pienisty stolec. Postać niema (ubogoobjawowa) celiakii, w której występuje jedynie zanik kosmków jelitowych, bez pozostałych objawów klasycznej celiakii. Postać ukryta (latentna) nietolerancji glutenu, w której nie występują żadne typowe objawy celiakii, natomiast występują choroby z autoagresji systemu odpornościowego wskutek tropizmu tkankowego tej groźnej lektyny pokarmowej. Jest to bardzo groźna postać nietolerancji glutenu, o wiele groźniejsza od postaci objawowych, ponieważ efektów destrukcji nijak nie można powiązać z glutenem, by móc zawczasu zareagować, a więc wyeliminować przyczynę tej choroby. Postać skojarzona, która nie ma żadnych cech celiakii, ale o jej związku z nietolerancją glutenu świadczy fakt, że wiele trudnych do wyleczenia chorób ustępuje niejako samoistnie, w wyniku przejścia na dietę bezglutenową. Na pierwszym miejscu wśród chorób związanych z nietolerancją glutenu należy wymienić chorobę Duhringa, zwana opryszczkowatym zapaleniem skóry (dermatitis herpetiformis). Jest to skórna postać celiakii będąca objawem wydalania z organizmu zalegających w nim złogów glutenu. Typowym obrazem zmian skórnych w jej przebiegu są zmiany wielopostaciowe (pęcherzyki, grudki, rumień), często bardzo swędzące, powodujące tendencję do drapania zmienionych miejsc, w następstwie czego powstają strupy i blizny. Najczęstszym umiejscowieniem zmian są kolana i łokcie oraz okolica kości krzyżowej i pośladki (bardzo typowa lokalizacja), a także tułów (częściej plecy – okolica łopatek) oraz twarz i owłosiona skóra głowy. Inne choroby mające to samo podłoże to: kożuchowaty nalot na języku, szorstka skóra występująca najczęściej u dzieci i młodzieży, wszelkie choroby skórne: trudno gojące się zmiany skórne przebiegające z zaczerwienieniem i zgrubieniem skóry, egzemy, liszaje, łupież, wszelkie choroby przewodu pokarmowego, nawet jeśli nie dają one typowych dla celiakii objawów, czy też wyniki badań tę chorobę wykluczają, obrzęki powiek i chroniczne stany zapalne oczu, spływanie sponad podniebienia do gardła rzadkiej wydzieliny, której nie sposób wykasłać, gromadzenie się w dolnych drogach oddechowych rzadkiej wydzieliny, która nie wywołuje kaszlu ani chrypki (odrywa się lekko), lecz wymusza częste odchrząkiwanie, hemoroidy oraz uporczywe schorzenia okołoodbytowe objawiające się pieczeniem spowodowanym maceracją skóry i śluzówki w rejonie odbytu, częste stany zapalne napletka połączone z maceracją skóry, nawracające zapalenia pochwy i sromu z wydzielaniem serowatych upławów, którym zazwyczaj towarzyszy zakażenie grzybem -pasożytem Candida albicans, bakteriami bytującymi na skórze – gronkowcem złocistym, Streptococcus agalactiae, Gardnerella vaginalis, czy bakteriami kałowymi – z gatunku Enterococcus (enterokoki), a także pałeczką okrężnicy Escherichia coli. O lektynach mówi się, że są to przyczyny szukające sobie chorób. By mieć wyobrażenie, jakie niebezpieczeństwo niesie obecność w organizmie lektyn, prześledźmy trzy warianty reakcji systemu odpornościowego w kontakcie z groźną lektyną, jaką jest gluten pokarmowy: Gluten w pierwszym kontakcie z systemem odpornościowym (w miejscu wniknięcia do organizmu przez nadżerkę nabłonka jelitowego) wywołuje reakcję, przyczyniając się tym samym do pogłębienia się miejscowego stanu zapalnego, określanego jako zapalenie bądź przekrwienie śluzówki. W tym przypadku gluten pokarmowy niezwykle utrudnia, a czasami wręcz uniemożliwia wygojenie nadżerek nabłonka jelitowego. Jest to jeden z powodów braku postępu w zdrowieniu po zastosowaniu Mikstury oczyszczającej. Nie dochodzi do reakcji systemu odpornościowego przy pojawieniu się glutenu we krwi, lecz organizm wyrzuca go przez skórę wywołując rozmaite choroby skórne, takie jak: uczulenia pokarmowe, choroba Duhringa, egzema, łuszczyca, atopowe zapalenie skóry (AZS) czy trądzik. W tym przypadku gluten pokarmowy nie wpływa w zasadniczy sposób na leczenie nadżerek nabłonka jelitowego, niemniej jednak wyeliminowanie go z jadłospisu w zasadniczy sposób przyspiesza gojenie się zmian skórnych. System odpornościowy w kontakcie z glutenem nie reaguje w ogóle pozwalając tym samym, by ta groźna lektyna krążyła swobodnie w krwiobiegu, znalazła powinowatą sobie tkankę i przyłączyła się do receptorów powierzchniowych jej komórek nadając im cechy antygenu, tj. znamiona obcogatunkowego białka. W tej sytuacji systemowi odpornościowemu nie pozostaje nic innego, jak obrócić się przeciwko komórkom własnego organizmu, by je zniszczyć. Efekty zaniku tkanki wskutek niszczenia komórek przez system odpornościowy, który to proces nazywany jest rozmaicie – autoagresją systemu odpornościowego, chorobą z autoagresji czy chorobą immunologiczną, dają o sobie znać dopiero po upływie długiego czasu – miesięcy, lat, więc nie sposób je skojarzyć z faktyczną przyczyną, jaką jest niestrawiony gluten pokarmowy przenikający w sposób niekontrolowany do organizmu przez wyłomy w nabłonku jelitowym, zwane nadżerkami. Z tego względu ludzie mogą chorować latami i nigdy się nie dowiedzieć, jaka jest przyczyna tych chorób. A przecież agresja systemu odpornościowego może się skupić na każdej tkance organizmu, w której doszło do zafałszowania receptorów powierzchniowych komórek – skórze, płucach, wątrobie, sercu, nerkach, stawach, CUN (mózgu i rdzeniu nerwowym), OUN (nerwach obwodowych), kościach, włosach, paznokciach, układzie hormonalnym, narządzie wzroku i słuchu. Generalnie rzecz ujmując, lektyny jako glikoproteiny (związki białek i węglowodanów) – w ogóle nie powinny się znaleźć w organizmie. Jako element masy pokarmowej, glikoproteiny powinny zostać albo rozłożone w procesie trawienia na substancje składowe – aminokwasy i cukry proste, i w takiej postaci wchłonięte, albo w postaci niezmienionej wydalone ze stolcem. Problem pojawia się wówczas, gdy lektyny jako glikoproteiny, a więc substancje zawierające kod genetyczny, w postaci niezmienionej wnikają do organizmu. Celem samym w sobie jest usunięcie wyłomów w nabłonku jelitowym, ale tutaj pojawia się problem – lektyny pokarmowe utrudniające wyleczenie nadżerek nabłonka jelitowego. Toteż wyeliminowanie z pożywienia glutenu, jako najgroźniejszej lektyny pokarmowej, ma na celu przerwanie tego błędnego koła.

Etap czwarty diety 

Etap czwarty następuje po zakończeniu etapu trzeciego i polega na ostrożnym wdrażaniu produktów zawierających gluten. Trudno jest z góry ustalić czas trwania tego etapu, gdyż zależy on od postępów w gojeniu nadżerek nabłonka jelitowego, a także reakcji systemu odpornościowego w kontakcie z lektynami pokarmowymi, szczególnie glutenem. Z tego względu czas trwania etapu czwartego może być różny – od bardzo krótkiego (np. 1 miesiąc) u osób, u których nie występowała nietolerancja glutenu, aż do trzyletniego, w przypadku zaawansowanej choroby.

Podsumowanie czterech etapów diety

Należy zwrócić uwagę, że jest to dieta mająca w założeniu uzyskanie homeostazy drobnoustrojów jelita grubego, do czego w zupełności powinny wystarczyć pierwsze trzy etapy. Równoległe zastosowanie diety bezglutenowej ma niejako przy okazji przyspieszyć gojenie się nadżerek nabłonka jelitowego, zaś nietolerancja glutenu bardzo ten proces opóźnia. Niemniej jednak nie jest to dieta zalecana do zastosowania u osób z potwierdzoną badaniami chorobą trzewną – celiakią. Warto także zaznaczyć, że o ile pierwsze trzy etapy diety polegają na wykluczeniu produktów ważnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, a więc taka dieta na dłuższą metę jest szkodliwa, to produkty mączne żadnych wartości odżywczych dla organizmu nie posiadają, a więc w gruncie rzeczy chodzi jedynie o to, by nam nie szkodziły. Toteż z wdrażaniem glutenu do naszego pożywienia nie trzeba się spieszyć. Powinniśmy zacząć od testów polegających na zjedzeniu niewielkiej ilości produktu zawierającego gluten i obserwowaniu reakcji organizmu. Jeśli nic się nie dzieje, to możemy ilość produktów glutenowych zwiększać, natomiast gdy wystąpi reakcja wskazująca na nietolerancję glutenu, to odstawiamy ów produkt na jakiś czas, do następnego testu. Bez pośpiechu. Będąc na diecie bezglutenowej, nie ma sensu poszukiwać wyimaginowanego pieczywa bezglutenowego, gdyż takie w rzeczywistości nie istnieje, a to z tego prostego powodu, że bez glutenu ciasto po prostu się nie klei, a więc nie można z niego wypiec pieczywa. By jakoś ominąć ten mankament mąki bezglutenowej, piekarze albo dodają nieco mąki glutenowej, albo gumy i inne sztuczne kleje. To już lepiej w ogóle na czas diety zrezygnować z jakiegokolwiek pieczywa. Nie jest to znowu takie trudne, nawet jeśli bierzemy śniadanie do pracy czy szkoły. Wystarczy do słoika włożyć jakieś danie mięsne, sałatkę z warzyw no i nieco kaszy, i już mamy pyszne śniadanie. Bez chleba można po prostu się obyć i tylko na początku jest to nieco kłopotliwe. Warunkowo (tylko na okres trwania diety bezglutenowej) pieczywo można zastąpić waflami ryżowymi, jeśli ktoś bez pieczywa obejść się nie potrafi.

Mit błonnika

Teoretycznie, najzdrowszy jest chleb pieczony z mąki pochodzącej z tzw. pierwszego przemiału, czyli ciemnej, razowej, nieoczyszczonej z otrębów, która – teoretycznie – powinna zawierać wiele substancji mineralnych znajdujących się w ziarnach zbóż, przed ich zmieleniem. W rzeczywistości teoria ta ma więcej wspólnego z mitologią, niż z rzeczywistością, bowiem aby zachować w mące substancje mineralne w postaci organicznych soli, musiałaby ona być użyta w ciągu kilku dni po zmieleniu, gdyż sole mineralne mają to do siebie, że szybko się utleniają, a temperatura obróbki termicznej znacznie przyspiesza proces ich destrukcji. W tej sytuacji pieczywo razowe od białego różni się jedynie zawartością bezwartościowego błonnika. Błonnik, rzecz jasna, ma istotne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego, ale czy musi on koniecznie pochodzić z produktów mącznych i musi być bezwartościowy? Jest to jakieś wyjście dla osób odżywiających się pieczywem, kluskami i makaronem, ale nie jest to przykład wart polecenia. Zdrowiej po prostu odżywiać się zdrowo. Trzeba także sobie zdać sprawę, że wyroby mączne to połączenie trzech substancji: energetycznej skrobi, niestrawnego błonnika oraz sklejającego to wszystko glutenu, więc wyroby mączne jedzone w dużych ilościach sklejają się w przewodzie pokarmowym w kluchy. Zdrowy przewód pokarmowy w zasadzie może sobie poradzić ze strawieniem takich kluch, ale u osób chorych docierają one do jelita grubego, gdzie stanowią pożywkę dla drożdżaków wywołujących fermentację skrobi. W rezultacie mamy wzdęcia i częste wydalanie gazów. Dlatego dawniej, gdy jeszcze nie było obecnej mody na rzekomo zdrowe ciemne pieczywo, chorym do jedzenia zalecano suchary albo białe pieczywo. Te zalecenia nie wynikały z jakichś odkryć naukowych, lecz z praktyki. Po prostu – chorzy po zjedzeniu białego pieczywa czują się lepiej, niż po zjedzeniu pieczonego z mąki razowej pieczywa ciemnego. Nie znaczy to bynajmniej, że żywność pozbawiona błonnika jest polecana. Wprost przeciwnie – błonnik jest zalecany jako niezbędny składnik pożywienia. Ale ważne jest, jaki jest ten błonnik – otręby jako wypełniacz, czy też zawierający całe bogactwo soli mineralnych i witamin; taki pełnowartościowy, żywy błonnik znajduje się w świeżych warzywach oraz koktajlach błonnikowych. Wniosek stąd, że nie ma najmniejszego sensu jadać wyłącznie pieczywo ciemne ze względu na zawartość błonnika, szczególnie w obecnych czasach, gdy piekarze chcąc zaspokoić zapotrzebowanie na modne pieczywo ciemne, wypiekają je z białej mąki z dodatkiem karmelu. Dlatego, wprowadzając do diety produkty mączne, lepiej jest rozpocząć od produktów z mąki białej, ale zrównoważonych wagowo doskonałym błonnikiem w postaci świeżych, surowych warzyw.

Koktajl błonnikowy w diecie prozdrowotnej Koktajl błonnikowy zawsze traktujemy jako samodzielny posiłek, więc możemy go wypić co najmniej godzinę po posiłku, a po jego wypiciu co najmniej przez godzinę nie należy niczego jeść. Do koktajlu błonnikowego w każdym etapie diety należy używać warzyw i owoców dozwolonych w tym etapie. W zasadzie najtrudniejszy jest tutaj etap pierwszy, ale tylko na pozór. Można w nim użyć do sporządzenia koktajlu wszystkich dozwolonych warzyw, szczególnie marchwi i czerwonych buraków, na których śmiało można przetrwać te 3 tygodnie pierwszego, najbardziej uciążliwego etapu diety prozdrowotnej. Ważnym warunkiem skuteczności koktajlu błonnikowego jest, że musi on smakować. Nie można wypijać koktajlu na siłę, bo takie jest zalecenie. Jeśli zatem koktajl wykonany wyłącznie z warzyw jest dla kogoś nie do wypicia, to jako mniejsze zło można do jego przyrządzenia użyć kawałka banana z takim samym kawałkiem marchewki. Jeśli mimo to koktajl okaże się nie tak smaczny, jakbyśmy oczekiwali, to możemy dodać także 3 - 4 rodzynki lub jedną suszoną figę, lub dwa suszone daktyle.

Soki a dieta prozdrowotna

W czasie trwania diety nie pijemy żadnych soków – owocowych ani warzywnych; kupowanych ani robionych samodzielnie, gdyż po pierwsze jako oczyszczone z błonnika wywołują one zaburzenia jelitowe, a po drugie – picie soków wiąże się z nadmierną podażą witamin i substancji mineralnych, a więc w istotny sposób zakłóca przebieg procesu samooczyszczania organizmu z toksyn. Chodzi o to, że nadmierna podaż jakichkolwiek substancji dodatkowo obciąża i tak już bardzo obciążoną wątrobę. Z tych oczywistych względów dla zaspokojenia pragnienia najlepsza jest czysta woda.

Stosowanie leków podczas trwania diety prozdrowotnej

Celem przeprowadzenia diety prozdrowotnej jest przede wszystkim przywrócenie prawidłowego funkcjonowania wszystkich narządów i układów organizmu dzięki usunięciu toksyn porozkładanych jako złogi w rozmaitych miejscach naszego ciała. Inaczej mówiąc: sens diety leży w usunięciu substancji mających destrukcyjny wpływ na ogólną kondycję organizmu jako całości. Dlatego w czasie trwania diety nie należy dostarczać organizmowi żadnych zbędnych substancji – leków czy tak zwanych suplementów, z wyjątkiem leków podtrzymujących życie, lub gdy objawy chorobowe wskazują na konieczność ich zastosowania. Leki i paraleki dozwolone w trakcie diety Leki i paraleki, które można stosować w trakcie diety to: tabletki obniżające ciśnienie – gdy ciśnienie skurczowe krwi przekracza 160 mm Hg, hormony tarczycy – gdy objawy i/lub wyniki badań wskazują na potrzebę ich uzupełniania, Slow-Mag – gdy objawy wskazują na potrzebę uzupełnienia magnezu, kelp – jeśli miejsce zamieszkania (daleko od morza) wskazuje na potrzebę suplementacji jodu, mieszanka oczyszczająca drogi oddechowe – jeśli objawy wskazują na potrzebę oczyszczenia dróg oddechowych, mieszanka oczyszczająca drogi moczowe – jeśli objawy wskazują na potrzebę oczyszczenia dróg moczowych. Leki i paraleki zakazane w trakcie diety Leki i paraleki, których nie należy stosować w trakcie trwania diety to: antybiotyki, probiotyki, leki chemiczne, homeopatyczne oraz ziołowe, doustne środki antykoncepcyjne, wszelkie suplementy diety, herbaty owocowe i ziołowe oraz herbaty zielone, czosnek* oraz preparaty czosnkowe, zioła oczyszczające. * Czosnek występuje tutaj jako zakazany lek, a jednocześnie jako produkt spożywczy dozwolony już w pierwszym etapie diety. Bierze się to stąd, że czosnek jako naturalny antybiotyk często jest potrzebny organizmowi, o czym daje on znać po prostu ochotą na zjedzenie czosnku. Wtedy oczywiście należy usłuchać sygnałów płynących z organizmu i czosnek jeść zgodnie z zapotrzebowaniem. Jeśli natomiast nasz organizm zapotrzebowania na czosnek nie zgłasza; nie mamy nań ochoty, ale zażywamy go (świeży bądź preparat) jako lek, by uzyskać efekt terapeutyczny, to takie praktyki w czasie trwania diety są zabronione, gdyż niepotrzebnie zastępują organizm w jego naturalnych funkcjach, czyli wprowadzają go w błąd, dając zafałszowany obraz rzeczywistej kondycji systemu odpornościowego.

Spadek wagi jako efekt uboczny diety prozdrowotnej

Dieta prozdrowotna ma wpływ wybitnie odchudzający, co ma pozytywny aspekt dla osób otyłych, ale dla szczupłych, to już nie. Częściowo ubytek wagi jest efektem oczyszczenia przewodu pokarmowego z patologicznego śluzu oraz kamieni kałowych, więc nie można mu zapobiec, a nawet nie warto. Niemniej jednak można ograniczyć spadek wagi spowodowany zanikiem tkanki tłuszczowej poprzez większe spożycie węglowodanów i tłuszczu. Przykładowe „przeciwodchudzające” śniadanie może składać się z kilku jajek usmażonych na maśle albo smalcu, do tego kasza oraz surówka. Kaszę okraszamy tłuszczem pozostałym po usmażeniu jajek, no i możemy także dodać tłustej śmietany, masła, albo smalcu ze skwarkami uzyskanego z wytopienia słoniny lub boczku. Po takim śniadaniu powinniśmy poczuć przypływ energii oraz długotrwałe uczucie przyjemnej sytości. Obiad i kolację także można wzbogacić w większą ilość węglowodanów – kasze, ziemniaki, fasolę, groch, a do nich dodać większą ilość tłuszczu. Również dodawanie do koktajli błonnikowych śmietany powinno ograniczyć nadmierną utratę wagi.

Konkluzja

Patrząc realistycznie na naszą rzeczywistość, wdrożenie diety prozdrowotnej polecane jest w zasadzie każdemu zmieniającemu o 180° podejście do zdrowia – z medycznego na profilaktyczne, gdyż umożliwia ona łatwe przejście z jedzenia byle czego na racjonalne odżywianie. W przypadku osób schorowanych, wdrożenie diety prozdrowotnej jest wręcz koniecznym warunkiem przywrócenia zdrowia, ale nie w wyniku działań medycznych, a jedynie dzięki wdrożeniu profilaktyki zdrowotnej. W rzeczy samej, nie ma niczego dziwnego w tym, że organizm jest w stanie funkcjonować samodzielnie, bez sztucznych substancji chemicznych, zwanych lekami, czy też modnych ostatnio tak zwanych suplementów diety. Naszym celem jest życie bez tych medycznych sztuczek, a dieta prozdrowotna jest ważnym krokiem na drodze do osiągnięcia tego celu.

W wyniku postępu technologicznego, w ostatnich dziesięcioleciach zachodzą w naszym środowisku niekorzystne zmiany na skalę nienotowaną w historii Ziemi. Mamy więc dostatek pożywienia, co samo w sobie jest niewątpliwie plusem, ale – w wyniku intensywnej uprawy płodów rolnych, hodowli zwierząt opartej na paszach, hormonach i antybiotykach, a także wskutek przemysłowego przetwórstwa żywności – jest ona kiepskiej jakości.

Tymczasem, by organizm mógł prawidłowo funkcjonować, należy wraz z pożywieniem dostarczać mu wszystkie niezbędne składniki, które możemy podzielić na dwie zasadnicze grupy:

  składniki energetyczne – tłuszcze, białka i cukry (węglowodany) przyswajalne (glukoza, fruktoza, sacharoza, skrobia),
  składniki nieenergetyczne – cukry nieprzyswajalne (błonniki: celuloza i pektyna), organiczne sole mineralne i witaminy.

Mankamentem żywności wytwarzanej na masową skalę jest nadmiar zawartych w niej substancji energetycznych w stosunku do substancji nieenergetycznych. W tej sytuacji, by dostarczyć organizmowi dostateczną ilość witamin i minerałów, musimy zjadać substancje energetyczne w ilościach znacznie przekraczających zapotrzebowanie energetyczne. W przeciwnym razie komórki naszego ciała zgłoszą nam niedobór witamin i minerałów jako specyficzny rodzaj głodu, zwany głodem komórkowym, czyli permanentnym uczuciem niedosytu występującym nawet po spożyciu obfitego, ale śmieciowego, bo niepełnowartościowego posiłku.

Najczęściej efektem dostarczania substancji energetycznych w ilościach przekraczających zapotrzebowanie energetyczne organizmu jest rozbudowanie magazynu energii (jakim jest podskórna tkanka tłuszczowa), czyli otyłość. Zarazem nadmiar cukrów w pożywieniu powoduje nadmierne obciążenie trzustki, czego konsekwencją jest cukrzyca wieku dorosłego. Z tego właśnie powodu nadwaga i cukrzyca występują zazwyczaj jednocześnie u tych samych osób.

Organizmy osób niemających skłonności do tycia bronią się przed nadmiarem substancji energetycznych nie wchłaniając ich. Wówczas duże ilości białek, tłuszczów i cukrów trafiają do jelita grubego, gdzie wywołują zakłócenie flory bakteryjnej poprzez patologiczny przerost ilości drożdżaków Candida albicans i pleśni.

Dobrym wyjściem, adekwatnym do rzeczywistości, w której przypadło nam żyć, jest systematyczne uzupełnianie substancji brakujących w naszym pożywieniu. Nie chodzi bynajmniej o tak zwane naturalne suplementy diety w pigułkach – produkowane w fabrykach, a więc martwe. Nam chodzi o substancje żywe – zawarte w świeżych owocach i warzywach, a także w zachowujących zdolność kiełkowania ziarnach (co stwierdzamy przeprowadzając test na kiełkowanie)*. Takim naturalnym uzupełnieniem pożywienia jest koktajl błonnikowy.

* W celu sprawdzenia zdolności kiełkowania, należy na spodku położyć wacik, na nim umieścić 10 ziaren i wlać nieco wody, którą należy uzupełniać, by wacik nie wysechł. Jeśli po tygodniu co najmniej 7 (70%) ziaren puści kiełki, to całą partię ziaren możemy uznać za nadającą się do koktajli, jeśli mniej, to partia nadaje się do wyrzucenia.

Koktajl cytrynowy

Koktajl cytrynowy wykonuje się w ten sposób, że w kroku pierwszym dodajemy tylko trzy podstawowe składniki – pestki słonecznika i dyni oraz siemię lniane, w kroku drugim dodajemy cienko obraną średniej wielkości cytrynę i słodzimy miodem, a w kroku trzecim dodajemy tylko wodę. Koktajle cytrynowe mają działanie oczyszczające, wspomagające działanie Mikstury oczyszczającej w wypadku potrzeby usunięcia z organizmu nieorganicznych kamieni, kryształków i zwapnień, zwłaszcza tych zalegających w stawach, ale także w śliniankach, przewodach wątrobowych i trzustkowych oraz w innych miejscach naszego ciała. Ponieważ kuracja koktajlami cytrynowymi wywołuje gwałtowne reakcje ze strony systemu odpornościowego, nie powinno się jej wdrażać, gdy istnieją gwałtowne reakcje związane z wprowadzeniem Mikstury oczyszczającej. Jeśli wszystko przebiega w sposób typowy, czyli nie występują zbyt gwałtowne reakcje organizmu, to optymalnym terminem wprowadzenia kuracji koktajlami cytrynowymi jest siedem miesięcy od wdrożenia Mikstury oczyszczającej. Jest to miesiąc po zmianie alocitu na bazie soku z aloesu na alocit na bazie ekstraktu z grejpfruta, która to zmiana jest swoistym testem skuteczności dotychczasowej kuracji Miksturą oczyszczającą. Jeśli po tej zmianie nie wystąpią zbyt gwałtowne reakcje organizmu to znaczy, że kurację koktajlem cytrynowym można rozpocząć. Kuracja powinna trwać trzy miesiące i polega na wypijaniu codziennie dwóch, trzech koktajli cytrynowych w dowolnych porach dnia. W zasadzie jedna kuracja koktajlem cytrynowym powinna wystarczyć, by uzyskać pożądany efekt. Gdyby jednak zaistniała taka potrzeba, to można ją powtórzyć po co najmniej trzymiesięcznej przerwie. Częstą reakcją organizmu w początkowej fazie kuracji koktajlem cytrynowym jest „wszechogarniający” ból będący przejawem ustępowania zmian zwyrodnieniowych stawów, ścięgien i więzadeł. W takim przypadku należy ten ból przetrzymać, jeśli jest do wytrzymania, albo zrobić trzy-, czterodniową przerwę w kuracji.

A na "łatanie" nadżerek w nabłonku jelit, należy stosować tzw. miksturę oczyszczającą (ja stosuję od ponad roku) . Poniżej zamieszczam jej proporcje i inne info na ten temat : Przygotowanie mikstury oczyszczającej Wieczorem do szklanki z ciemnego szkła lub porcelanowego (albo glinianego) kubka wlać w dowolnej kolejności trzy składniki: 10 ml oleju + 10 ml alocitu (sok z aloesu rozcieńczony wodą 1:1) + 10 ml soku z cytryny W początkach kuracji ilość każdego ze składników mikstury oczyszczającej odmierzamy skrupulatnie, czyli: • 2,5 ml – ¼ zalecanej dawki • 5 ml – ½ zalecanej dawki • 7,5 ml – ¾ zalecanej dawki • 10 ml – pełną zalecaną dawkę. Potem, gdy miksturę oczyszczającą stosujemy już tylko profilaktycznie, jej składniki możemy odmierzać w przybliżeniu – „na oko”.

Przykryć i pozostawić w temperaturze pokojowej, na przykład na parapecie lub (dla wygody) gdzieś przy łóżku. Wypić rano na czczo. Nie jeść ani nie popijać przez co najmniej pół godziny, a jeszcze lepiej przez godzinę – może być oczywiście dłużej. Uwagi Mikstura oczyszczająca nie jest lekiem jako takim i nie koliduje z żadnymi lekami – chemicznymi czy pochodzenia naturalnego. Jeśli stosujemy jakieś leki, które zgodnie z zaleceniem należy zażywać na czczo, to zażywamy je pół godziny po wypiciu mikstury oczyszczającej. Stosowanie mikstury oczyszczającej może utrudnić stabilizację hormonów T3 i/lub T4 u osób zażywających hormony tarczycy, które należy przyjmować rano, na czczo. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest picie mikstury oczyszczającej wieczorem, przed zaśnięciem. Ze względu na to, że wątroba może nie być w stanie wydalić zbyt dużej ilości toksyn uwalnianych w trakcie samooczyszczania organizmu, mikstury oczyszczającej nie należy stosować jednocześnie z innymi metodami oczyszczania, by się na siebie działanie tych metod nie nałożyło. Inaczej mówiąc: nie należy poganiać organizmu do zdrowienia. W niektórych przypadkach organizmowi wystarczy niewielkie wsparcie, by zdecydował się na przesilenie chorobowe, zmierzające do usunięcia przewlekłych stanów zapalnych oraz innych wewnętrznych patologicznych zaległości, co wiąże się z wystąpieniem ostrych objawów chorobowych. Aby tego uniknąć, stosowanie mikstury oczyszczającej należy rozpocząć od ¼ zalecanej dawki, a następnie co 3 tygodnie zwiększać tę ilość do ½, ¾ i w końcu do pełnej zalecanej dawki. Jeśli w którymś etapie wdrażania mikstury oczyszczającej wystąpią gwałtowne objawy przesilenia chorobowego, to należy przerwać jej stosowanie, zaczekać aż te objawy ustąpią całkowicie, a następnie ponowić próbę, rozpoczynając od ¼ tej dawki, która wywołała owe objawy. Dalej postępować jak punkcie 5. W początkach kuracji ilość każdego ze składników mikstury oczyszczającej odmierzamy skrupulatnie, czyli: • 2,5 ml – ¼ zalecanej dawki • 5 ml – ½ zalecanej dawki • 7,5 ml – ¾ zalecanej dawki • 10 ml – pełną zalecaną dawkę. Potem, gdy miksturę oczyszczającą stosujemy już tylko profilaktycznie, jej składniki możemy odmierzać w przybliżeniu – „na oko”. Składników mikstury oczyszczającej nie należy mieszać. Nie dlatego, żeby to w czymś szkodziło, ale po prostu nie ma takiej potrzeby ani sensu. Osoby, które „rytualnie” rozpoczynają dzień od wypicia kawy, powinny odczekać co najmniej pół godziny, zanim wypiją miksturę oczyszczającą.

Kiedy należy spodziewać się wyzdrowienia

Medycyna przyzwyczaiła nas do tego, że wyzdrowienie to zwalczenie objawów chorobowych, co skutkuje szybką poprawą samopoczucia, nie bacząc na długofalowe konsekwencje zablokowania procesu oczyszczania organizmu z toksyn. Mądrzy wiedzą, że usuwanie toksycznych złogów gromadzonych latami praktycznie we wszystkich zakamarkach ciała wymaga czasu i cierpliwości, ale niecierpliwi zadają pytanie: – Kiedy w końcu nastąpi poprawa. Mając nieszczelne jelita, z każdym posiłkiem dokładamy do naszego organizmu kolejną porcję toksyn, narażając się na konsekwencje takiego stanu rzeczy. Ideą mikstury oczyszczającej jest odwrócenie tego patologicznego procesu, toteż po uszczelnieniu jelit rozpoczyna się proces usuwania z organizmu toksycznych złogów, często gromadzonych tam całymi latami. I proces ten dopóty będzie trwał, dopóki nie uzyskamy pełni zdrowia. W związku z tym nie tyle ważne jest, jak długo trwa proces zdrowienia, ile że ten proces trwa!

Choroby infekcyjne w procesie zdrowienia Niejeden będzie zachodził w głowę, dlaczego wdrożenie mikstury oczyszczającej wywołało u niego spadek odporności, gdyż dotychczas na grypę raczej nie chorował, a tu masz – grypa zwaliła z nóg. Otóż trzeba wiedzieć, że organizm wykorzystuje zarazki do samooczyszczenia – bakterie do utylizacji toksycznych złogów, zaś wirusy do zaznaczenia i usunięcia wadliwych komórek, które nie dość, że nie pełnią w organizmie żadnej pozytywnej roli, to na domiar złego padają łupem pasożytów, głównie grzyba Candida albicans. Ponadto wadliwe komórki z uszkodzonym kodem DNA stanowią potencjalne ogniska nowotworowe. Dlatego organizm bardzo często dopuszcza do zainfekowania wadliwych komórek wirusami w celu ich zniszczenia. Jest to najlepsza, jeśli nie jedyna metoda ochrony przed prawdziwymi chorobami, ponieważ tak zwane choroby infekcyjne w rzeczywistości chorobami nie są, tylko dowodem, że nasz system odpornościowy prawidłowo pełni swoje funkcje ochronne względem organizmu jako całości. Słaby system odpornościowy nie zdobywa się na tak gruntowny remont organizmu, jakim jest choroba infekcyjna, a więc z użyciem agresywnych zarazków, lecz postępuje zachowawczo, dopuszczając jedynie do zainfekowania toksycznych złogów i wadliwych komórek łagodnymi pasożytami. Wniosek, jaki nasuwa się sam, to ten, że choroby infekcyjne po prostu trzeba odchorować, by wyszły nam na zdrowie. Więc nie ma tutaj sensu pytanie: czy to jest choroba infekcyjna, czy efekt oczyszczania, bo to jest to samo. I jeszcze ważna informacja: objawy chorobowe (gorączka, katar, kaszel) świadczą o tym, że system odpornościowy pełni swoje funkcje prawidłowo. Co należy wtedy zrobić? – Primum non nocere! – Przede wszystkim nie bierzemy żadnych leków, także aspiryny – nic! W chorobie infekcyjnej z gorączką postępujemy następująco: kładziemy się do łóżka, by się wypocić, nie jemy, jeśli nie mamy apetytu, często pijemy wodę, by się nie odwodnić, ale w małych ilościach (raczej po łyżce niż po szklance), czekamy na chęć do życia. Jeśli zwrócimy na to uwagę to spostrzeżemy, że po tak odchorowanej chorobie wstąpiły w nas nowe siły, czyli że wyszła nam ona na zdrowie.